Filmoteka

aktualności

Co myślą o nas Japończycy? „Nasza mała Polska” już w TVP VOD

Matej Bobrik o dokumencie „Nasza mała Polska”

Matej Bobrik o dokumencie „Nasza mała Polska”

Film Czecha Mateja Bobrika ma słodko-gorzki smak dorastania. Co roku kilkanaścioro młodych Japończyków rozpoczyna studia na Wydziale Polonistyki Tokijskiego Uniwersytetu Studiów Zagranicznych. Jednym z obowiązkowych zadań studentów drugiego roku jest wystawienie sztuki teatralnej w języku polskim.

„Nasza mała Polska” mówi nie tylko o procesie uczenia się języka polskiego, lecz także o tym, jak wyobrażenia o dorosłości zderzają się z rzeczywistością. Czy któryś z nastoletnich studentów zwiąże kiedyś swoją przyszłość z Polską?

Festiwal Docs Against Gravity przeniesiony na wrzesień

Festiwal Docs Against Gravity przeniesiony na wrzesień

Jak podkreślił Liebhart w oświadczeniu, festiwal Millennium Docs Against Gravity „co roku odwiedzają goście z całego świata, rozmawiając z widzami o kinie dokumentalnym i poszerzając horyzonty wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości”. „Nie możemy wobec tej rzeczywistości pozostawać obojętni, a oznaką nieodpowiedzialności wobec zaleceń rządowych i dynamiki rozwoju pandemii byłoby narażanie naszych widzów oraz gości na jakikolwiek ewentualny kontakt z koronawirusem” – stwierdził.

Dodał, że w związku z tym „po okresie intensywnych konsultacji oraz dokładnym przeanalizowaniu sytuacji” organizatorzy festiwalu postanowili przenieść 17. edycję Millennium Docs Against Gravity z maja na wrzesień. „Festiwal odbędzie się od 4 do 13 września 2020 roku w Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu oraz Bydgoszczy” – podał Liebhart.

Dyrektor festiwalu zwrócił uwagę, że dzięki publiczności Millennium Docs Against Gravity stał się jednym z największych i najważniejszych festiwali filmów dokumentalnych na świecie oraz największym festiwalem filmów dokumentalnych w Polsce. „W ostatnim roku zostaliśmy ogłoszeni jednym z 25 Najbardziej Cool Festiwali na Świecie przez prestiżowy amerykański magazyn MovieMaker” – przypomniał.

Jak zapewnił, organizatorzy Millennium Docs Against Gravity chcą, aby niemal 100–tysięczna widownia „mogła cieszyć się najlepszym w historii programem festiwalu w bezpiecznej atmosferze”. „Dlatego nasz festiwal, na który składają się pokazy najlepszych filmów, spotkania z wybitnymi twórcami, koncerty, warsztaty i wystawy, odbędzie się w późniejszym terminie. Dziękujemy wszystkim za wsparcie, zrozumienie i wiemy, że nasze spotkanie we wrześniu będzie po raz kolejny wyjątkowe” – napisał Liebhart. (PAP)

autorka: Daria Porycka

Festiwal w Cannes nie odbędzie się w zaplanowanym terminie

Festiwal w Cannes nie odbędzie się w zaplanowanym terminie

W komunikacie opublikowanym w czwartek na stronie internetowej festiwalu podkreślono, że w okresie globalnego kryzysu zdrowotnego „nasze myśli wędrują ku ofiarom COVID–19”. „Wyrażamy solidarność ze wszystkimi, którzy walczą z tą chorobą” – napisali organizatorzy i poinformowali, że impreza „nie może odbyć się w zaplanowanym terminie – od 12 do 23 maja”.

„Aby zachować ciągłość festiwalu, rozważamy kilka możliwości, z których najpoważniejszą wydaje się przełożenie wydarzenia na koniec czerwca i początek lipca. Tak szybko, jak pozwoli na to rozwój sytuacji w kraju i na świecie, podamy do wiadomości ostateczną decyzję. Zostanie ona poprzedzona konsultacjami z rządem Francji, canneńskim ratuszem, zarządem festiwalu, specjalistami z branży filmowej i wszystkimi partnerami wydarzenia” – czytamy.

Zakaz organizowania do 15 kwietnia wydarzeń z udziałem ponad 1 tys. osób został wprowadzony przez władze francuskie w niedzielę 8 marca. Jak oświadczył minister zdrowia Olivier Veran, zakaz nie obejmie demonstracji, egzaminów i transportu publicznego, bo są one „potrzebne krajowi do życia”. Wcześniej władze zdecydowały o zamknięciu wszystkich szkół i żłobków w miejscach najbardziej dotkniętych epidemią koronawirusa. W ten sposób na nauczanie z domu przejść musiało 350 tys. uczniów w departamentach Oise, Górny Ren i Morbihan oraz w mieście Ajaccio na Korsyce.

W połowie stycznia podano, że na czele jury konkursu głównego 73. festiwalu stanie amerykański reżyser Spike Lee. Nazwiska pozostałych członków jury miały zostać ogłoszone w połowie kwietnia. (PAP)

autorka: Daria Porycka

„Żelazny most” – miłość w cieniu tragedii

„Żelazny most” – miłość w cieniu tragedii

Kliknij i oglądaj „Żelazny most” w TVP VOD!

Tytułowy „Żelazny most” to znajdujący się pod ziemią lutniociąg, który w razie zawału stanowi jedyną formę kontaktu między uwiezionym górnikiem a ratownikami na powierzchni. Tytuł filmu ma jednak podwójne znaczenie. Stanowi przeciwieństwo określenia „spalonego mostu” i odnosi się do relacji między ludźmi. Reżyserka i scenarzystka, Monika Jordan-Młodzianowska nie wierzy w możliwość całkowitego zerwania łączących ludzi więzi. Odrzucenia i pozostawienia za sobą relacji, bez emocjonalnych konsekwencji dla ich uczestników. O pozornie tworzonych więziach, strachu przed prawdziwą zażyłością i zdradzie, błędnie pojmowanej jako prawo do wolności, opowiada dramat o trójce bohaterów uwikłanych w miłosny trójkąt.

„Żelazny most”: Topa i Simlat spędzili szychtę w kopalni „Wujek”

„Żelazny most”: Topa i Simlat spędzili szychtę w kopalni „Wujek”

Kliknij i oglądaj „Żelazny most” w TVP VOD!
Topa kreuje postać Kacpra, który pracuje na kierowniczym stanowisku w kopalni węgla kamiennego. Ma romans z żoną swojego przyjaciela, Oskara (Łukasz Simlat), również górnika. Żeby móc spotykać się z żoną Oskara – Magdą (Julia Kijowska), Kacper wysyła swojego konkurenta do pracy na odległe i niebezpieczne odcinki kopalni. W czasie kolejnej schadzki z Magdą, w kopalni następuje tąpnięcie, a Oskar zostaje odcięty w zawalonym chodniku. Kochankowie rzucają się w wir akcji ratowniczej, muszą przy tym uporać się z poczuciem winy oraz świadomością, że pośrednio przyczynili się do dramatu zasypanego męża i przyjaciela. Nie pomaga im w tym żywe uczucie, jakim nadal siebie darzą.

Aktorzy mogli z bliska poznać rzeczywistość kopalni, nie pracowali w wykreowanej scenografii studia filmowego. Sceny pod ziemią kręcono w kopalni „Wujek”, a sceny na powierzchni realizowane były w kopalni „Makoszowy”. Jeśli chodzi o pierwszy obiekt, ekipa wykorzystała poziom szkoleniowy, który całkowicie oddaje warunki panujące w czynnej kopalni.

Kijowska o „Żelaznym moście”: trudno podrobić jest górniczy świat

Kijowska o „Żelaznym moście”: trudno podrobić jest górniczy świat

Kliknij i oglądaj „Żelazny most” w TVP VOD!
„Żelazny most” to miłosny trójkąt z kopalnią w tle. – Wydawało mi się czymś nietypowym, żeby opowiadać tragiczną historię w tak bardzo gorący, namiętny sposób – mówi PAP Life Julia Kijowska. Aktorka miała do zagranie wiele pikantnych scen z Batłomiejem Topą, w których nagość szła w parze z dużym ładunkiem emocji.

– Sceny bliskości oczywiście nigdy nie są łatwe. Zawsze trzeba znaleźć na nie jakiś sposób. Ale czasem wcale nie te najbardziej oczywiste sceny są trudne - przyznaje Kijowska. Chociaż praca nad tym filmem wymagała od niej nieustannego skupienia, poczucie bezpieczeństwa dawało jej fakt, że partnerowali jej bliscy koledzy - poza Topą, Łukasz Simlat.

Gdy jej bohaterka, Magda odbywa schadzkę z Kacprem, przyjacielem męża, który jest jednocześnie jego przełożonym, w kopalni następuje tąpnięcie. Mąż Magdy, Oskar zostaje odcięty w zawalonym chodniku. Pierwsza wersja scenariusza, który Kijowska dostała od reżyserki Moniki Jordan-Młodzianowskiej, bardzo różniła się od tej, na której ostatecznie pracowali. Historia Moniki, Kacpra i Oskara została poszatkowana retrospekcjami.

– Czytałam relacje rodzin górniczych, w tym żon górników, które codziennie żegnają mężów z duszą na ramieniu. To robi niesamowite wrażenie – opowiada Kijowska. - Musiałam też spojrzeć w twarz ludzi, którzy zjeżdżają do kopalni. Strasznie trudno podrobić ten świat. Trzeba bardzo ostrożnie o nim opowiadać. Pewnie dlatego tak niewiele wciąż jest filmów o Śląsku – dodaje.

Produkcja „Żelazny most”, która jest reżyserskim debiutem Moniki Jordan-Młodzianowskiej, w kinach od 22 listopada. Film powstał przy współudziale Telewizji Polskiej.

„Biały, biały dzień” – miłość i zemsta

„Biały, biały dzień” – miłość i zemsta

W biały, biały dzień, gdy nieba nie można odróżnić od ziemi, zmarli mogą mówić do tych, którzy wciąż żyją – głosi islandzkie powiedzenie. W taki też dzień ginie żona byłego szefa policji, która spada w przepaść rozpędzonym samochodem.

Mimo żałoby stara się on zacząć wszystko od nowa i odpowiedzieć sobie na pytanie, kim teraz jest. Pewnego dnia odkrywa tajemnicę, która pierwszy raz od dawna wzbudzi w nim silne emocje. Od tej pory zrobi wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy o ich wspólnej przeszłości. „Biały, biały dzień” to osnuta islandzką mgłą historia żalu, zemsty i bezwarunkowej miłości.

Orły: „Boże Ciało” Jana Komasy wielkim zwycięzcą; aż 11 nagród

Orły: „Boże Ciało” Jana Komasy wielkim zwycięzcą; aż 11 nagród

Podczas gali, zorganizowanej w Teatrze Polskim w Warszawie, Orła w kategorii Osiągnięcia Życia odebrała jedna z najwybitniejszych aktorek w historii polskiego kina i teatru Maja Komorowska, którą pamiętamy m.in. z filmów Andrzeja Wajdy („Wesele”, „Panny z Wilka”, „Katyń”), Tadeusza Konwickiego („Jak daleko stąd, jak blisko”, „Lawa”), Krzysztofa Kieślowskiego („Dekalog I”) oraz Krzysztofa Zanussiego (m.in. Bilans kwartalny”, „Cwał”).

Odbierając nagrodę, aktorka wyraziła wdzięczność, że Orły zdążyły dolecieć do niej „mimo trudnych warunków atmosferycznych”. – Chciałam bardzo podziękować naszemu prezydentowi Dariuszowi Jabłońskiemu, bo to on spowodował, że człowiek, który miał milczeć, zrobił film. Oleg Sencow – jesteśmy dumni i szczęśliwi, że mogliśmy protestować, walczyć i nie byliśmy obojętni. Bardzo bym chciała, żebyśmy też nie byli obojętni na to, co się dzieje teraz. Myślę, że każdy według własnego sumienia będzie szukał formy przekazu tego, co myśli, z czym się nie zgadza albo co aprobuje. Mam nadzieję, że nasze Orły będą wolne – mówiła.

Także prezydent Polskiej Akademii Filmowej Dariusz Jabłoński wspomniał o wsparciu, jakie członkowie Akademii okazali obecnemu w tym roku na gali ukraińskiemu reżyserowi. Jak podkreślił, starania Akademii i międzynarodowej społeczności doprowadziły do jego uwolnienia, ale „my od Olega dostaliśmy znacznie więcej”. – Zrozumieliśmy, że razem jesteśmy silniejsi, że możemy więcej i nie damy się podzielić. I myślę, że z tym pozostaniemy na zawsze – stwierdził.

Sencow podziękował polskim filmowcom i narodowi za wszystko, co dla niego robili. Zwrócił uwagę, że walka Ukrainy z agresorem nie zakończyła się na jego uwolnieniu, bo około 100 osób znajduje się wciąż w niewoli rosyjskiej – Cały czas o nich walczymy – zapewnił.

Ukraiński twórca przypomniał także o polskiej premierze filmu „Numery”, który zrealizował na podstawie sztuki teatralnej pod tym samym tytułem. – Nie jest łatwo kręcić filmy z więzienia na podstawie listów. Mam nadzieję, że to doświadczenie już nigdy się nie powtórzy. Mam nadzieję, że będziemy wspólnie współpracować nad dobrym filmem, dlatego że wszyscy pragniemy robić filmy i żyć spokojnie. Na razie Ukraina robić tego nie może, dopóki u władzy jest Putin, ale wierzę w nasze zwycięstwo i że będziemy żyli razem – powiedział.

Berlinale: „There Is No Evil” Rasoulofa ze Złotym Niedźwiedziem

Berlinale: „There Is No Evil” Rasoulofa ze Złotym Niedźwiedziem

„There Is No Evil” okazał się lepszy m.in. od „The Roads Not Taken” Sally Potter, „The Salt of Tears” Philippe'a Garrela, „Berlin Alexanderplatz” Burhana Qurbaniego, „First Cow” Kelly Reichardt oraz „Days” Tsai Ming-Lianga.

Hong Sang-soo został laureatem Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszego reżysera. Jury konkursu głównego doceniło go za film „The Woman Who Ran”.

Wcześniej Wielką Nagrodę Jury otrzymała Eliza Hittman za „Never Rarely Sometimes Always”.

Paula Beer otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszej aktorki za tytułową rolę w „Undine” Christiana Petzolda. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał Elio Germano, doceniony za kreację malarza Antonio Ligabue w „Hidden Away” Giorgio Dirittiiego.

Międzynarodowemu jury konkursu głównego przewodniczył brytyjski aktor Jeremy Irons, laureat Oscara za pierwszoplanową rolę Clausa von Bülowa w „Drugiej prawdzie” Barbeta Schroedera. Obok niego w jury zasiedli: francuska aktorka Berenice Bejo, niemiecka producentka Bettina Brokemper, palestyńska reżyserka i poetka Annemarie Jacir, amerykański dramaturg, scenarzysta i reżyser Kenneth Lonergan, włoski aktor Luca Marinelli, a także brazylijski krytyk filmowy i reżyser Kleber Mendonca Filho.