Filmoteka

Dafoe i Pattinson w szalonym „The Lighthouse”

Robert Eggers filmem „Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” udowodnił, że jest mistrzem napięcia, reżyserem przerażenia. Czy film „The Lighthouse” z Willem Dafoe i Robertem Pattinsonem w rolach głównych powtórzy sukces jego debiutu?

Dwóch mężczyzn popadających w obłęd, całość zanurzona w niepokoju, czerni i bieli - zwiastun nowego filmu Roberta Eggersa „Lighthouse” to karuzela emocji. Reżyser powraca ze swoim drugim filmem, po doskonałym debiucie z 2015 roku.

Za sprawą „The Lighthouse”, w którym główne role zagrali Willem Dafoe i Robert Pattinson, Eggers zabiera widza w zupełnie inną podróż, w zakamarki kina intrygującego, zabawnego, szalonego.

– Wszystko, co zobaczycie w filmie zostało zbudowane - przyznaje reżyser. Trudno było o latarnię, to ją zbudowali, jedynym czego nie dało się okiełznać i zaplanować była pogoda. - Cape Horseshoe było miejscem bezlitosnym. Nie było restauracji, wiatr był nieugięty i potrafił być tak silny, że nie mogłem usłyszeć Roba i Willema, gdy stałem blisko nich. Często najbardziej szalone dramatyczne momenty były fotografowane na poważnie - wspomina reżyser.

Dafoe przyznał, że on i Pattinson podeszli do projektu zupełnie inaczej. Dafoe lubi próby, podczas gdy Pattinson nie chciał zbyt długo ujawniać swoich przygotowań, ponieważ jego postać ma nie tylko tajemniczą przeszłość.

„Jesteśmy inni, a prawda jest taka, ponieważ nasze metody przygotowania były odmienne, odzwierciedlały różnice w postaciach” - powiedział na łamach „Variety” Dafoe. „Gdyby to był problem, jestem pewien, że Rob Eggers by to skorygował. Ale w rzeczywistości podobało mu się to napięcie i różnice” - dodał.

Pattinson przyznał, że ta rola w pewnym sensie była wyczerpująca. „Moim pomysłem na „The Lighthouse” było to, że jeśli naprawdę nie rozumiem tego scenariusza na poziomie emocjonalnym, intelektualnym, spróbuję go zrozumieć na poziomie fizycznym” - wyjaśnił w rozmowie z Dafoe, opublikowanej na łamach „Interview Magazine”.

Po premierze w Cannes film zebrał nie tylko pozytywne recenzje, dziennikarze często sięgali po takie słowa jak film wybitny czy „szalone arcydzieło”. (PAP Life)