Filmoteka

aktualności

Skolimowski w obsadzie filmu na festiwalu w Wenecji

Skolimowski w obsadzie filmu na festiwalu w Wenecji

Dwa lata po otrzymaniu nagrody Złotego Lwa za całokształt twórczości bardzo znany i ceniony we Włoszech Jerzy Skolimowski powróci do Wenecji jako aktor. Na tegorocznym festiwalu w dniach 29 sierpnia-8 września zaprezentowany zostanie najnowszy film Ando' o poszukiwaniach skradzionego w Palermo prawie pół wieku temu obrazu Caravaggia „Pokłon pasterzy ze świętym Wawrzyńcem i Franciszkiem”.

Twórcy filmu nie ujawnili, kogo gra Skolimowski. Wystąpił on u boku znanych włoskich aktorów, wśród których są: Micaela Ramazzotti, Laura Morante i Alessandro Gassmann.

O filmie Ando' pisze obszernie weekendowy magazyn dziennika „La Repubblica”, zwracając uwagę na znakomitą obsadę czarnej komedii z polskim reżyserem i aktorem oraz na to, że jej twórca nie opowiada się za żadną hipotezą dotyczącą zniknięcia obrazu. Dodaje, że w pełnym ironii filmie reżyser umieścił go na przykład w basenie bez wody.

Dyskusja na temat niewyjaśnionego zniknięcia obrazu z 1609 roku, skradzionego z dawnego budynku kościelnego – oratorium świętego Wawrzyńca – powróciła niedawno w związku ze wszczęciem nowego śledztwa w następstwie dochodzenia, jakie przeprowadziła komisja włoskiego parlamentu ds. walki z mafią. Komisja ustaliła, że dzieło zostało pocięte na kawałki po to, by można je było sprzedać.

Jak ogłosili parlamentarzyści, kradzież obrazu została zamówiona przez jednego z bossów sycylijskiej mafii Gaetano Badalamentiego. Posłużył się on dziełem genialnego artysty, by spłacić długi, które miał w Szwajcarii.

W toku prowadzonego przed laty śledztwa jeden z tzw. nawróconych mafiosów, współpracujących z wymiarem sprawiedliwości, twierdził, że płótno zostało częściowo zjedzone przez świnie i szczury, gdyż leżało ukryte w stodole. Potem – jak zeznał sycylijski gangster – obraz spalono. Inni członkowie mafii wskazywali różne rzekome kryjówki, ale w żadnej nie znaleziono dzieła.

Jego obecną wartość szacuje się na dziesiątki milionów euro.

W oratorium San Lorenzo (św. Wawrzyńca) w Palermo od trzech lat znajduje się reprodukcja arcydzieła, wykonana przy użyciu najnowszych technologii.

Polskie filmy w konkursach festiwalu w Montrealu

Polskie filmy w konkursach festiwalu w Montrealu

„Ułaskawienie” Kolskiego znalazło się w Konkursie Głównym obok 22 innych tytułów, m.in. ze Szwajcarii, Węgier, Chin, Meksyku, Turcji, Japonii, Rosji, Macedonii i Tajwanu. Akcja polsko-czesko-słowackiej koprodukcji, w której obsadzie znalazła się po raz kolejny współpracująca z mężem Grażyna Błęcka-Kolska, a także Jan Jankowski i Michał Kaleta, dzieje się w powojennej Polsce. Film jest inspirowany rodzinną historią reżysera – postaciami jego dziadków, Anny i Jakuba. Opowieść traktuje o pogrążonych w żałobie rodzicach zastrzelonego przez UB żołnierza AK, wyruszających ze swoim synem w ostatnią podróż. Film poprowadzony jest z perspektywy Janka, siedemnastoletniego wnuka Hanny i Jakuba.

Film, który w Montrealu będzie miał swoją międzynarodową premierę, nie jest pierwszą produkcją Kolskiego prezentowaną na kanadyjskim festiwalu. W 2010 r. reżyser odebrał tam Nagrodę Specjalną Jury za Szczególne Osiągnięcie Artystyczne za „Wenecję”. W Polsce film będzie pokazywany na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie znalazł się w Konkursie Głównym obok obrazów m.in. Pawła Pawlikowskiego, Krzysztofa Zanussiego, Wojciecha Smarzowskiego, Agnieszki Smoczyńskiej, Małgorzaty Szumowskiej i Marka Koterskiego.

W konkursach montrealskiej imprezy znalazły się także inne polskie filmy, m.in. „Odnajdę Cię” debiutantki Beaty Dzianowicz, który zostanie pokazany w sekcji First Fiction Films World Competition. Główną bohaterką filmu jest Justa (Ewa Kaim), doświadczona policjantka, która popełnia błąd podczas akcji. Chcąc naprawić błąd rusza na poszukiwania przestępcy, którego kiedyś znała, sprowadzając w ten sposób niebezpieczeństwo na swoich najbliższych. Film od 3 sierpnia można oglądać na ekranach kin.

O nagrody w cyklu „Documentaries of The World” powalczy także niemiecko-polsko-belgijsko-izraelsko-francuska koprodukcja „Kichka. Life is a Cartoon” Delfiny Jałowik. Film opowiada o Henrim Kichce, który w 1942r. wraz z rodzicami i dwiema siostrami został aresztowany przez Gestapo, a następnie przez trzy lata był więziony w różnych obozach koncentracyjnych. Po emigracji do Brukseli zaczął opowiadać o swoich przeżyciach; narrację podjął także jego syn, Michael, autor komiksu „Drugie pokolenie” o wpływie Zagłady także na następujące po Ocalonych pokolenia.

W Konkursie Międzynarodowym sekcji Student Film Festival pokazana zostanie „Sprawa Rity G.” (The Rita G, Affair) Darii Kopiec – adaptacja sztuki Jolanty Janiczak pt. „Sprawa Gorgonowej”. Dramaturżka na podstawie głośnego procesu z lat 30. XX wieku stworzyła opowieść o, jak czytamy w opisie produkcji, fakcie medialnym, który zaczyna funkcjonować samoistnie i służy jedynie podtrzymaniu sensacji dla potrzeb show-biznesu. W „Sprawie Rity G.” zobaczymy m.in. Monikę Bukowiec, Martynę Byczkowską, Kacpra Olszewskiego, Andrzeja Blumenfelda i Mirosława Zbrojewicza.

Prócz tego, w niekonkursowym przeglądzie Focus on World Cinema, zobaczymy „Autsajdera” Adama Sikory. Film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami z okresu stanu wojennego i początku lat 80. XX wieku. Obraz opowiada o Franku, studencie malarstwa (Łukasz Sikora), który przez przypadek zostaje oskarżony o działanie na rzecz podziemnej solidarności, przez co trafia do aresztu. Obraz Sikory także powalczy w Gdyni o Złote Lwy.

W poprzednich latach w Montrealu wyróżnienia odebrali m.in. Michał Rogalski („Letnie przesilenie”, 2015, nagroda za najlepszy scenariusz), Maciej Pieprzyca („Chce się żyć”, 2013, Grand Prix oraz Nagroda Jury Ekumenicznego i Nagroda Publiczności).

42. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Montrealu odbędzie się w dniach 23 sierpnia – 3 września 2018.

American Film Festival: retrospektywa Hala Ashby’ego

American Film Festival: retrospektywa Hala Ashby’ego

Hal Ashby zasłynął początkowo jako montażysta (Oscar za „W upalną noc” z 1967 roku), a jako reżyser zadebiutował w 1970 roku filmem „Właściciel”. Już w pierwszej produkcji zaznaczył swoją pozycję hollywoodzkiego buntownika – zaangażowanego społecznie i politycznie portrecisty intensywnej fali zmian w USA po 1968 roku.

Czas jego świetności przypada na lata 70., kiedy oprócz Właściciela wyreżyserował jeszcze 6 innych filmów. W każdym z nich stawiał krzywe zwierciadło przed konserwatywną i rasistowską Ameryką, ukazując m.in. skostniałe normy społeczne („Harold i Maude”, gdzie prezentuje historię przyjaźni między 19-letnim chłopakiem a 79-letnią kobietą), wyśmiewając stereotypowe wyobrażenie męskości (np. „Ostatnie zadanie” ze świetnym Jackiem Nicholsonem), czy obnażając polityczny populizm (jak w „Wystarczy być” według prozy Jerzego Kosińskiego, gdzie niewykształcony i niepiśmienny mężczyzna zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych).

Podczas American Film Festival zobaczymy 7 najważniejszych filmów Ashby’ego i najnowszy dokument o reżyserze.

9. American Film Festival potrwa od 23 do 28 października we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty.

Sekcja filmów o 1968 roku na festiwalu w Gdyni

Sekcja filmów o 1968 roku na festiwalu w Gdyni

– Uczestnicy 43. FPFF będą mieli okazję, by za pośrednictwem filmu powrócić do wypadków, jakie miały miejsce w 1968 roku w Polsce. Po tematy związane z demonstracjami studenckimi czy przymusową emigracją kilkunastu tysięcy osób pochodzenia żydowskiego sięgali zarówno twórcy kina fabularnego, jak i dokumentaliści. W sekcji „Pół wieku po Marcu” zaprezentowanych zostanie sześć wybranych filmów – informują organizatorzy festiwalu.

W Gdyni pokazany zostanie m.in. "Indeks" Janusza Kijowskiego, który między 1977 a 1981 "leżakował" zatrzymany przez cenzurę. W obrazie o Józefie Monecie, który zostaje usunięty ze studiów po tym, jak interweniuje w obronie kolegów wydalonych z uczelni, wystąpili m.in. doceniony za kreację w Gdyni Krzysztof Zaleski oraz Marian Opania i Jan Machulski. Podczas festiwalu zobaczymy także „półkownik” Radosława Piwowarskiego – „Marcowe migdały” (1989). Bohaterami filmu są licealiści z Lubimia, którzy oczekują na dworcu pociągu przyjaźni z Czechosłowacji. Delegacja jednak nie dociera, mimo tego Tomek (Olaf Lubaszenko), szkolny literat i fotograf, otrzymuje od dyrektorki polecenie opisania w gazetce ściennej serdecznego przyjęcia delegacji i przebiegu ich wizyty. Jego kolega Marcyś (Piotr Siwkiewicz) postanawia zorganizować prywatkę dla całej klasy, po której w lokalnej gazecie zostaje opisany jako demoralizujący kolegów przedstawiciel „bananowej młodzieży”. W tym czasie w Warszawie bije studentów za „Dziady”, w Polsce rozpoczyna się antysemicka nagonka.

W gdyńskim Multikinie wyświetlone zostaną cztery dokumenty, w tym „Siedmiu Żydów z mojej klasy” (1991) Marcela Łozińskiego. Reżyser opowiedział w nim historię kilku kolegów z klasy, dawnych licealistów z Warszawy, którzy w 1968 roku zostali do zmuszenia wyjazdu z Polski. Bohaterowie filmu Łozińskiego opowiadają o atmosferze ostatnich dni w Polsce, jak poza granicami potoczyło im się życie i czy wciąż czują się i nazywają Polakami.

Spotkanie emigrantów w izraelskim kurorcie nad Morzem Śródziemnym przedstawiła Maria Zmarz-Koczanowicz w filmie „Dworzec Gdański” (2007), wspomnienia emigrantów prześladowanych w PRL przywołał również Andrzej Krakowski w „Pożegnaniu mojego kraju” (2002). O emigracji swojego ojca, z wykorzystaniem materiałów archiwalnych zarejestrowanych podczas nostalgicznego balu emigrantów z 1968 roku, opowiedział w dokumencie „Happy Jews” (2008) Jonathan Rozenbaum.

Projekcje odbędą się w dniach 19-21 września. Po seansach spotkania z twórcami poprowadzi Andrzej Krakowski.

Podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych prócz konkursowych sekcji (Konkurs Główny, Konkurs Inne Spojrzenie, Konkurs Filmów Krótkometrażowych) filmy pozakonkursowo zostaną pokazane także w ramach przeglądu |KFF na fali|, prezentującego filmy nagrodzone w tym roku na Krakowskim Festiwalu Filmowym, oraz w ramach cyklu „Filmy z Gdyni”.

Wydarzenie odbędzie się w dniach 17-22 września 2018 roku.

Zmarł Kazimierz Karabasz; mistrz „cierpliwego oka”

Zmarł Kazimierz Karabasz; mistrz „cierpliwego oka”

Kazimierz Karabasz urodził się w 1930 r. w Bydgoszczy. W 1955 ukończył Wydział Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi, w 1982 otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1992 r. zwyczajnego sztuki filmowej. W latach 1982-1987 był wykładowcą, profesorem i dziekanem Wydziału Reżyserii, a od 2000 kierownikiem Zakładu Filmu Dokumentalnego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Był nauczycielem wielu pokoleń filmowców m.in. Krzysztofa Kieślowskiego, Marcela Łozińskiego, Wojciecha Wiszniewskiego.

Karabasz był autorytetem w świecie dokumentalnego kina, twórcą tzw. polskiej szkoły dokumentu. Do historii kina przeszła m.in. zrealizowana w latach 50. tzw. czarna seria, czyli kilkanaście filmów dokumentalnych pokazujących wstydliwie skrywane fragmenty polskiej rzeczywistości tego okresu.

W kolejnej dekadzie powstały jego najbardziej znaczące utwory i wykrystalizowała się autorska metoda kręcenia dokumentów, wykorzystywana potem przez innych reżyserów w kraju i za granicą. Jak podkreślają eksperci, bez „Muzykantów”, „Ludzi w drodze”, „Węzła”, „Na progu” i „Roku Franka” film dokumentalny wyglądałby zupełnie inaczej.

Karabasz traktował swoich bohaterów w sposób szczególny - zawsze z cierpliwością, uczciwie, z olbrzymim szacunkiem. Za swoje filmy odbierał wielokrotnie prestiżowe nagrody filmowe, m.in. Grand Prix Festiwalu w Lipsku, Złote Lwy na MFFKiD w Wenecji, nagrodę główną MFFK w Oberhausen czy Golden Gate Award MFF w San Francisco.

Kazimierz Karabasz jest również autorem książek o warsztacie dokumentalisty: „Cierpliwe oko”, „Bez fikcji”, „Odczytać czas”, „Rozmowa o dokumencie”.

W 2017 roku został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Szkoły Filmowej w Łodzi. Po raz pierwszy w historii łódzkiej uczelni uczczono w ten sposób dokumentalistę. Kilka lat wcześniej odsłonięto gwiazdę reżysera w łódzkiej Alei Gwiazd na ul. Piotrkowskiej.

„Doceńmy wkład Polaków”; film o Dywizjonie 303

„Doceńmy wkład Polaków”; film o Dywizjonie 303

Brytyjsko-polska superprodukcja „303. Bitwa o Anglię” opowiada historię legendarnych lotników z Dywizjonu 303, którzy stali się najskuteczniejszymi pilotami podczas bitwy o Anglię w okresie II wojny światowej.

Wśród nich byli m.in. Jan Zumbach, Witold Urbanowicz, Mirosław Ferić i Witold „Tolo” Łokuciewski. Początkowa nieufność Brytyjczyków wobec Polaków, wraz z ich kolejnymi sukcesami w przestworzach, zamienia się w wielki podziw. Akcja filmu koncentruje się zwłaszcza na losach Zumbacha (Iwan Rheon), który z jednej strony był asem myśliwskim, a z drugiej niespokojnym duchem. Co ciekawe, miał obywatelstwo Szwajcarii.

W międzynarodowej obsadzie, obok Marcina Dorocińskiego (Urbanowicz), wystąpił również aktor znany z serialu „Gra o tron” – Iwan Rheon (Zumbach) oraz syn Mela Gibsona – Milo Gibson (John Kent), który grał też np. w „Przełęczy ocalonych”. Za reżyserię odpowiadał David Blair – laureat nagród BAFTA i Emmy. Autorem zdjęć jest Piotr Śliskowski, który wcześniej pracował m.in. przy „Generale Nilu” i serialu „Czas honoru. Powstanie”.

– Celem filmu było pokazanie na co stać Polaków – zaznaczył współproducent filmu Krystian Kozłowski w trakcie uroczystej premiery filmu. Historia Polaków walczących o swoją ojczyznę nawet poza jej granicami jest Kozłowskiemu szczególnie bliska. Jego dziadkowie brali udział w bitwie o Monte Cassino i ostatecznie osiedlili się w Anglii.

– Kiedy pierwszy raz przysłano mi scenariusz, który ewoluował przez wiele lat, już wtedy pytałem, jak będą pokazywani w nim Polacy. No i tutaj są pokazani jako ludzie honoru, ludzie bohaterscy, którzy walczyli za wolność swoją i innych – przyznał w rozmowie z PAP Marcin Dorociński. Aktor podkreśla, że ten film poza walorem patriotycznym i edukacyjnym, mieści się również w konwencji kina sensacyjno-przygodowego, które ma szansę spodobać się wielu widzom.

Reżyser David Blair przyznał, że niewiele wiedział na temat historii Dywizjonu 303, zanim przystąpił do pracy nad tym projektem. – W Wielkiej Brytanii wszyscy sądzą, że II wojna światowa została wygrana przez Brytyjczyków, przy minimalnym wkładzie USA. To jest moim zdaniem bardzo niesprawiedliwe. Wcale nie wiemy, czy bitwa o Anglię bez udziału polskich pilotów mogła była być wygrana – powiedział Blair.

Film „303. Bitwa o Anglię” trafi na ekrany kin 17 sierpnia. Dwa tygodnie później premierę będzie mieć konkurencyjny projekt o podobnej tematyce – „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – z Piotrem Adamczykiem i Maciejem Zakościelnym w głównych rolach. Obraz ten zrealizowano na podstawie książki Arkadego Fiedlera.

Szwedzki „Holiday” zwycięzcą Nowych Horyzontów

Szwedzki „Holiday” zwycięzcą Nowych Horyzontów

Dyrektor artystyczny festiwalu Marcin Pieńkowski podczas uroczystej gali przypomniał, że w tym roku w Międzynarodowym Konkursie Nowe Horyzonty prezentowanych było 12 filmów. – Pokazujemy filmy twórców bardzo często młodych, czasami początkujących. Zawsze są to jednak twórcy, którzy poszerzają język kina, wyznaczają nowe drogi, nie boją się ryzyka – powiedział.

Fred Kelemen – przewodniczący jury, który najlepszy film wybrał wraz z Valeską Grisebach, Anną Jadowską, Michałem Marczakiem i Claudią Landsberger – dodał zaś, że „choć każdy film konkursowy był czymś osobnym i miał swoje charakterystyczne, indywidualne cechy, to został pokazany w niezwykle wysokiej jakości zestawie”.

W tym roku główna nagroda Festiwalu, Grand Prix Nowych Horyzontów, została przyznana Isabelli Ekloef, twórczyni filmu „Holiday”, za „pełną, bezbłędną i przekonującą reżyserię” Jak podkreśliła Landsberger w uzasadnieniu werdyktu jury, jest to film, który w daleki od sentymentalizmu i niepokojący sposób ujawnia mechanizm konformizmu. – Widziane jest to wszystko oczyma głównej bohaterki, która niczym kameleon manewruje przez ten świat ogarnięty chciwością – dodała Landsberger.

Główną bohaterką „Holiday” jest młoda, atrakcyjna Sascha, dotrzymująca towarzystwa Michaelowi – mężczyźnie w średnim wieku, który upodobanie do obdarowywania łączy z sympatią do przemocy. Dziewczyna poddaje się temu, dopóki nie poznaje Thomasa – młodego, czarującego Holendra.

Publiczność za najlepszy film konkursowy uznała „Siedzącego słonia” w reż. Hu Bo. Debiut chińskiego, niespełna 30-letniego reżysera został wyróżniony na ostatnim Berlinale nagrodą FIPRESCI i wyróżnieniem za najlepszy debiut, w Hongkongu zaś Nagrodą Publiczności.

„Siedzący słoń” jest opisywany jako „napędzana furią ujętą w chłodne ramy kina noir”, zrealizowana z rozmachem panorama międzyludzkich, rodzinnych i klasowych relacji, na których odciska piętno moralna korupcja. W rozgrywającej się w ciągu jednego dnia opowieści szkolny incydent (uczeń zrzuca ze schodów znęcającego się nad nim kolegę) prowadzi do serii tragicznych wydarzeń, a rozkręcająca się spirala przemocy pochłania kolejnych bohaterów. Tytułowy słoń góruje nad miastem przyglądając się okrucieństwom, jakie zadają sobie ludzie.

Reżyser filmu cztery miesiące przed światową premierą obrazu popełnił samobójstwo. Węgierski reżyser Bela Tarr, którego Hu Bo był uczniem, wystosował list do uczestników festiwalu. „Przepełniała go godność i świetnie się z nim pracowało. W jego oczach widać było niezwykle silną osobowość. (...) Poznałem człowieka z wielką wizją świata. (...) Podczas pracy był bardzo rozsądny i łagodny. Słuchał każdego i zwracał uwagę na szczegóły. Zawsze się spieszył – może wiedział, że zostało mu niewiele czasu? Pracował bez ustanku, ze wszystkich sił, wszystko chciał mieć natychmiast. Nie akceptował świata, a świat nie akceptował jego. Choć go straciliśmy, na zawsze pozostaną nam jego filmy” – napisał Tarr.

Film braci Coen na festiwalu w Nowym Jorku

Film braci Coen na festiwalu w Nowym Jorku

Jak podała agencja AP, 56. Nowojorski Festiwal Filmowy zainauguruje 28 września projekcja filmu „The Favourite” w reż. greckiego reżysera Yorgosa Lanthimosa. Film otrzymał nominację do nagrody Złotego Lwa na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

W programie 56. Nowojorskiego Festiwalu Filmowego znalazło się trzydzieści filmów fabularnych z 22 krajów, m.in. „The Ballad of Buster Scruggs” w reż. braci Joela i Ethana Coen, „Moonlight” Barry'ego Jenkinsa i „Monrovia, Indiana” 88-letniego dokumentalisty Fredericka Wisemana.

Stowarzyszenie Filmowe Lincoln Center poinformowało we wtorek, że w trakcie festiwalu pokazany zostanie również nagrodzony Złotą Palmą w Cannes film „Shoplifters” japońskiego reżysera Hirokazu Koreeda.

Większość z trzydziestu zaproszonych filmów będzie miała podczas festiwalu w Nowym Jorku swoją amerykańską premierę. Wcześniej po raz pierwszy pokazano je m.in. na festiwalach w Cannes, Wenecji i Toronto.

Według AP ciekawie zapowiada się projekcja filmu „Roma” Meksykanina Alfonsa Cuarona. Na zakończenie nowojorskiego festiwalu, 14 października, pokazany zostanie nominowany w tym roku w Wenecji do nagrody Złotego Lwa „At Eternity's Gate” w reż. Juliana Schnabela.

Nowojorska impreza filmowa odbywa się od 1963 r.

Nie żyje reżyser Piotr Szulkin; „wizjoner kina”

Nie żyje reżyser Piotr Szulkin; „wizjoner kina”

Informację o śmierci Piotra Szulkina potwierdziło w niedzielę po południu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jako pierwszy wiadomość o śmierci reżysera podał tego samego dnia portal Onet, a za nim inne media.

„W osobie Piotra Szulkina polska kultura traci twórcę wybitnego, który swoimi filmami współtworzył historię polskiego kina od końca lat 70-tych i który w swojej twórczości przedstawiał tematy ważne w sposób wysoce oryginalny, alegoryczny, starając się ominąć peerelowską cenzurę na wszystkie działania artystyczne” – ocenił wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, cytowany w informacji zamieszczonej na stronie internetowej resortu kultury.

– Szulkin szedł swoją niepowtarzalną, oryginalną drogą; jego filmy mówią o zwykłym człowieku, który tak naprawdę stoi za władzą totalitarną – powiedział PAP Tadeusz Sobolewski, krytyk filmowy i współautor scenariusza do filmu Szulkina „Golem”.

Michał Oleszczyk, krytyk filmowy i wykładowca na wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego ocenił w rozmowie z PAP, że Piotr Szulkin „był jednym z największych wizjonerów i nonkonformistów polskiego kina, a jego twórczość jest godna, by porównywać ją z klasykami światowego science-fiction”.

– O reżyserach takich jak Szulkin mówi się, że są prorokami; diagnozował jednostkę ludzką, człowieka zrobotyzowanego, zmechanizowanego; to wszystko dzieje się teraz – powiedział PAP krytyk filmowy Łukasz Maciejewski.

Piotr Szulkin urodził się 26 kwietnia 1950 roku w Gdańsku. W 1970 roku ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Warszawie. Następnie rozpoczął studia na wydziale reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, które ukończył w 1975 roku. Od 1993 roku Szulkin prowadził zajęcia na macierzystej uczelni. Zdobył ponad 50 nagród festiwalowych – w większości na festiwalach zagranicznych.

Jego pełnometrażowym debiutem był film „Golem” z 1979 roku, za który otrzymał m.in. nagrodę za debiut reżyserski na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 1980 roku. Za scenariusz do „Golema” otrzymał w 1981 Grand Prix i wyróżnienie FIPRESCI na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Madrycie. „Golem” to pierwsza część fantastycznonaukowej tetralogii, do której zaliczają się również filmy: „Wojna światów – następne stulecie” (1981), „O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji” (1984) i „Ga, ga. Chwała bohaterom” (1985).

W 1990 roku Szulkin nakręcił film „Femina” według powieści „Pawilon małych drapieżców” Krystyny Kofty. Jego ostatnim filmem pełnometrażowym był „Ubu Król” (2003) na motywach dramatu Alfreda Jarry.

Szulkin był także reżyserem spektakli Teatru Telewizji. W tej roli zadebiutował w 1977 roku sztuką Roberta F. Lane’a „Krzyżówka”. Później wyreżyserował również: „Pępowinę” (1991) Krystyny Kofty, „Tango” (1992) Sławomira Mrożka, „Karierę Arturo Ui” (1997) Bertolta Brechta.

W 2013 roku Piotr Szulkin został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi dla polskiej kultury, a także osiągnięcia w twórczości filmowej i pracy dydaktycznej”. Dwa lata później, w 2015 roku został laureatem Srebrnego Medalu „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

Nowe Horyzonty: „Mektoub...” Kechiche i inne imprezy

Nowe Horyzonty: „Mektoub...” Kechiche i inne imprezy

Akcja obu filmów dzieje się w niewielkim odstępie czasowym – dzieło Noego prezentuje realia 1994 roku, obraz Kechicha to świat dwa lata później. Dla bohaterów pierwszej produkcji taniec jest sposobem na życie i zdecydowanym priorytetem, postaci drugiej, nie licząc jednej bohaterki, raczej utożsamiają go z dobrą zabawą. Oba filmy zostały docenione na zagranicznych festiwalach: twórcy Mektouba wrócili w zeszłym roku z Wenecji ze Złotą Myszą (Mouse d'Oro) dla najlepszego filmu konkursu, autorzy „Climaxu” zaś z ostatniego Cannes z nagrodą Art Cinema Award w sekcji Quinzaine des Realisateurs (Directors' Fortnight).

Gaspar Noe w swoim najnowszym filmie bawi się formą. „Climax” może być określany jako film nowatorski: rozpoczyna go ostatnia scena, podczas której pocięta żyletką dziewczyna tarza się w śniegu, zostawiając na białym puchu krwawe ślady. Potem widzowi zostaje przedstawiona dedykacja („Dla naszych twórców, których już z nami nie ma”). Napisy kończące – wyjątkowo szybkie, graficzne, wręcz obrazkowe – widzimy w połowie filmu, zaś inaugurująca plansza z tytułem zamyka dzieło.

Bohaterów „Climaxu” poznajemy (najprawdopodobniej) podczas castingu. Na ekranie widzimy ciasny kadr z telewizorem ściśle obłożonym książkami, młodzi na ekranie opowiadają o tym, czym jest dla nich taniec („wszystkim”) i co mogłoby być zamiast niego („samobójstwo”). Opowiadają także o narkotykach, celach życiowych, swoich lękach i relacjach.

Wśród postaci „Climaxu” prócz Sofii Boutelli, jednej z największych światowych tancerek na ekranie podobnej do aktorki Lei Seydoux w jednej ze swoich wyzwolonych ról, widzimy także Theę Carlę Schott – dziewczynę o twarzy Justyny Wasilewskiej w roli artystki Zuzanny Bartoszek („Serce miłości” Łukasza Rondudy), czy Romaina Guillermica – aktora podobnego do Seana, jednego z bojowników o stan chorych na AIDS przyjaciół (Nahuel Perez Biscayart w „120 uderzeniach serca” Robina Campillo).

Między sesjami ekspresyjnego, odważnego, transowego tańca jesteśmy świadkami rozmów bohaterów „Climaxu”, które przedstawiane są w ramach krótkich, pourywanych i pomieszanych scen. Między dłuższymi ujęciami choreografii słuchamy m.in. o dzieciach, aborcji, ciąży, seksie – aż do momentu, kiedy impreza zdecydowanie zmienia swój charakter.