Filmoteka

aktualności

Rozpoczyna się Warszawski Festiwal Filmowy

Rozpoczyna się Warszawski Festiwal Filmowy

15 spośród prezentowanych obrazów będzie miało na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym swoje premiery światowe, pięć – europejskie, 39 wschodnioeuropejskie, a 28 – polskie. Wyselekcjonowane na festiwal produkcje – 110 filmów pełnometrażowych oraz 80 krótko i średniometrażowych – pochodzą z 61 krajów. Blisko jedna trzecia festiwalowych obrazów została wyreżyserowana przez kobiety.

„Tramwaj w Jerozolimie”, francusko-izraelski film w reżyserii Amosa Gitaia („11.09.01”, „Kippur”, „Ana Arabia”), który otworzy festiwal, to – jak opowiada o niej reżyser – ironiczna, ale i optymistyczna metafora podzielonego miasta, w którym Izraelczycy, Palestyńczycy i inne narodowości próbują doświadczyć, jak mogłoby wyglądać życie bez wielkich konfliktów i przemocy. W filmie, w którym zobaczymy m.in. Mathieu Amalrica, odtwórcę jednej z głównych ról m.in. w „Motylu i skafandrze” i „Wenus w futrze” oraz reżysera nagradzanego „Tournee”, usłyszymy takie języki jak hebrajski, arabski, włoski, jidysz, niemiecki, ladyński i angielski.

Prócz tego na festiwalu zobaczymy szereg filmów rywalizujących ze sobą w kilku konkursach, w tym najważniejszym – Konkursie Międzynarodowym, pomyślanym dla fabuł powyżej 60 minut. O nagrodę konkurować będzie 15 tytułów, w tym m.in. „Anioł” o spotkaniu senegalskiej prostytutki Fae z światowej sławy belgijskim kolarzem wyścigowym Thierry'm (reż. Koen Mortier, Belgia, Holandia), „Delegacja” o upadku komunizmu w Albanii (reż. Bujar Alimani, Albania), „Diabelski młyn” o młodym pracowniku biurowym w podróży służbowej, który zdecyduje się porzucić dotychczasowe życie (reż. Jae-ho Baek, Hee-seop Lee, Korea Płd, Japonia) „Dwa bilety do domu” o dziewczynie, która postanawia zemścić się na swoim ojcu (reż. Dmitriy Meskhiev, Rosja).

W plebiscycie znalazły się też m.in. produkcje z Turcji, Bułgarii, Francji, Meksyku, Chin, Filipin i Argentyny. O nagrodę powalczy z nimi „7 uczuć” Marka Koterskiego, tytuł uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W najnowszym filmie autora „Dnia świra” spotykamy ponownie Adasia Miauczyńskiego. Tym razem bohater powraca do czasów dzieciństwa, aby przez rozpoznanie i nazwanie tytułowych siedmiu uczuć – strachu, złości, smutku, radości, wstrętu, zazdrości i wstydu – móc dalej mądrze i dobrze żyć.

Najlepszy film Konkursu Głównego wybierze jury w składzie: Piers Handling, Tolga Karacelik, Joanna Kos-Krauze, Nik Powell, Marek Rozenbaum.

Znamy program wrocławskiego American Film Festival

Znamy program wrocławskiego American Film Festival

American Film Festival to, jak zapowiadają go organizatorzy, prezentacja wszystkich stanów amerykańskiego kina. Dyrektorka artystyczna imprezy Urszula Śniegowska w rozmowie z PAP podkreśliła, że w tym roku we Wrocławiu zobaczymy filmy, które mają szansę powalczyć o Oscary, a także obrazy amerykańskich twórców niezależnych, których wcześniejsze produkcje były prezentowane w poprzednich latach.

– Pokażemy np. „Zatrzyj ślady” Debry Granik, reżyserki, która na pierwszej edycji American Film Festivalu dostała nagrodę w Konkursie Spektrum za „Do szpiku kości” – film, który wylansował Jennifer Lawrence. Z nowym dokumentem powróci także Jeff Zimbalist, również nagrodzony podczas pierwszej edycji. Pokażemy „Her Smell” z Elisabeth Moss – nowy film Alexa Rossa Perry'ego, którego niezależne filmy też pokazywaliśmy we Wrocławiu, czy „Górę” Ricka Alversona z Tye Sheridanem, który będzie gościem festiwalu i opowie o swoich doświadczeniach w pracy z aktorem Jeffem Goldblumem w +Górze+ czy reżyserem A.J. Edwardsem przy „Friday's Child” – powiedziała PAP.

Festiwal otworzy projekcja przeboju z Wenecji, filmu „Narodziny gwiazdy” Bradleya Coopera z udziałem reżysera obrazu, a także Lady Gagi. Rozpoznawalna gwiazda muzyki pop wcieliła się tam w zdolną, niepewną siebie Ally, która przypadkiem spotyka w barze gwiazdora country (Cooper). Pomimo dzielących ich różnic, zakochują się w sobie i postanawiają wyruszyć we wspólną trasę. Dla niej staje się to początkiem wielkiej kariery, dla niego – końcem.

Na zakończenie American Film Festivalu pokazani zostaną „Bracia Sisters” Jacquesa Audiarda, nagrodzonego w Wenecji Złotym Lwem za reżyserię. W ekranizacji bestsellerowej powieści Patricka deVitta, opisywanej jako „łączącej najlepsze elementy komedii absurdu w stylu braci Coen i epickich westernów doby Marlona Brando”, wystąpili m.in. John C. Reilly, Joaquin Phoenix oraz Jake Gyllenhaal.

Joaquina Phoenixa zobaczymy także w najnowszym filmie Gusa Van Santa, twórcy m.in. docenionego „Buntownika z wyboru”, „Słonia” czy „Obywatela Milka”. W prezentowanym w Sundance „Bez obaw, daleko nie zajdzie” – inspirowanej autobiograficzną książką opowieści o karykaturzyście Johnie Callahanie, który jako młody człowiek trafił na wózek inwalidzki, ale pomimo to nigdy nie stracił swojego temperamentu – Phoenix wystąpił u boku m.in. Rooney Mary.

W Łodzi powstaje film „Piłsudski” z Borysem Szycem

W Łodzi powstaje film „Piłsudski” z Borysem Szycem

– Akcja filmu zaczyna się w 1901 roku, gdy Piłsudski przebywał w szpitalu dla psychicznie chorych w Petersburgu, skąd został odbity przez swoich kumpli. Co ciekawe, marka Milky Way, która istniała już na początku ubiegłego wieku, wydała komiks „Sto najsłynniejszych ucieczek z więzień” i ta ucieczka „by Joseph Pilsudski” też się w nim znalazła, co zresztą będzie można zobaczyć w tym filmie – powiedział Borys Szyc, który wciela się w postać marszałka.

Reżyser Michał Rosa przyznał, że wybór odtwórcy głównej roli nie był dla niego oczywisty, jednak po kilku rozmowach z Szycem i poddaniu go charakteryzacji, w której rzeczywiście niełatwo rozpoznać aktora, już bez żadnych wątpliwości zobaczył w nim swojego bohatera.

Rosa jest także scenarzystą filmu, którego akcja mieści się między rokiem 1901 – gdy więzień polityczny Piłsudski ucieka ze szpitala – i rokiem 1914, kiedy pojawia się szansa na niepodległość Polski.

– Dla mnie ten okres w życiu marszałka jest najbardziej „filmowy” i pełen dramaturgii. Są tam ucieczki i napady, wybuchy bomb i dwie kobiety, wielka zmienność losów, a także to, co mnie naprawdę ujęło, czyli momenty, gdy wszyscy kochają Piłsudskiego i świat za nim podąża, a po paru miesiącach czy nawet godzinach okazuje się, że jest samotny i nikt już za nim nie idzie – podkreślił Rosa.

Zaznaczył, że wybór tego okresu życia Piłsudskiego wynika również z tego, że jego późniejsze losy były „bardziej polityczne”.

– Przez wiele miesięcy siedziałem nad dokumentami z tego okresu, by było to wiarygodne historycznie. Chcemy zrobić opowieść o niezwykłym człowieku, fantastycznym Polaku, która będzie się podobać nie tylko garstce historyków. Będzie to też film o trudzie zdobywania niepodległości, bo chciałbym, by po stu latach ludzie to wreszcie docenili – dodał reżyser.

Zdaniem Szyca kostiumowa historia będzie opowiedziana „niezwykle wartko, bardzo współczesnymi ujęciami i w połączeniu ze współczesną muzyką”. On sam, by lepiej poznać odtwarzaną postać, sięgnął do publikacji historycznych.

– W każdym tekście źródłowym szukałem czegoś „pomiędzy słowami”, co marszałek lubił robić w wolnym czasie, czy miał jakieś słabości, jak się bawił, czego kompletnie nie lubił – wyjaśnił.

Z filmu widzowie dowiedzą się zatem nie tylko, jak Piłsudski prowadził swoją działalność rewolucyjną, ale także, jaki był prywatnie – że pasjami lubił układać pasjanse, herbatę pijał z bardzo dużego kubka – który jego żona Maria (w tej roli Magdalena Boczarska) nazywała garnkiem, a czasami doskwierała mu bieda tak dotkliwa, że wyświecone miejsca na odświętnym garniturze musiał zamalować tuszem.

Jeden z wątków filmu będzie dotyczyć wrażliwości Piłsudskiego na wdzięki kobiet i jego romansu z młodą Aleksandrą Szczerbińską – zagra ją Maria Dębska.

W roli najbliższych towarzyszy marszałka – jak określił to reżyser „chłopców z ferajny” – wystąpią Jan Marczewski, Józef Pawłowski, Tomasz Schuchardt i Marcin Hycnar. Autorem zdjęć realizowanych m.in. w Łodzi i Zgierzu – gdzie powstały dwie sceny zamachów – jest Piotr Śliskowski. Za produkcję odpowiada Studio Filmowe Kadr.

„Gentleman z rewolwerem” – ostatni film Redforda

„Gentleman z rewolwerem” – ostatni film Redforda

To wydarzyło się mniej więcej naprawdę. Forrest Tucker wiódł bardzo uporządkowane życie. W równie bezczelny, co sympatyczny sposób rabował banki, a kiedy czasem powinęła mu się noga i trafiał za kratki, uciekał z więzienia tylko po to, by dokonywać kolejnych napadów. Dopiero gdy spotkał na swej drodze wyjątkową kobietę, znalazł powód, by się ustatkować i schować swój rewolwer gdzieś na dno szuflady. Jednak mając siedemdziesiątkę na karku trudno jest zrezygnować ze starych przyzwyczajeń. Kiedy nadarzy się okazja, by zrobić ostatni skok, Tucker będzie musiał odłożyć planowanie emerytury na później.

Na ekranie Robertowi Redfordowi partneruje laureatka Oscara, wspaniała Sissy Spacek, którą niedawno oglądaliśmy w filmie „Służące” i serialu „Castle Rock”. W rolę policjanta, który za wszelką cenę chce dopaść Tuckera, wciela się nagrodzony Oscarem za film „Manchester by the Sea” Casey Affleck, a jako kumpli z gangu Tuckera zobaczymy Toma Waitsa i Danny’ego Glovera. Za kamerą stanął David Lowery – jeden z najciekawszych młodych twórców amerykańskiego kina, wielokrotnie nagradzany reżyser takich filmów, jak „Ghost Story” i „Mój przyjaciel smok”.

Polska premiera filmu „Gentleman z rewolwerem” będzie miała miejsce na 26. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Camerimage 2018, który odbędzie się w Bydgoszczy w dniach 10-17 listopada.

Film trafi do kin w całej Polsce 16 listopada.

„Suspiria” – kultowy horror w wersji Guadagnino

„Suspiria” – kultowy horror w wersji Guadagnino

Producenci niezapomnianych obrazów „Czarny łabędź”, „Zodiak” i „Wyspa tajemnic” prezentują remake kultowego arcydzieła Dario Argento, filmu uznawanego za kamień milowy współczesnego kina grozy. Nakręcone w 1977 roku „Odgłosy” zostały uznane za trzeci najlepszy horror w historii według brytyjskiego pisma Total Film oraz jeden z najlepszych filmów wszech czasów zdaniem magazynu Empire.

Współczesną wersję produkcji wyreżyserował nominowany do Oscara i nagrody BAFTA – Luca Guadagnino („Tamte dni, tamte noce”) na podstawie scenariusza Dave’a Kajganicha – twórcy głośnego serialu „Terror”. W obsadzie horroru, obok laureatki Oscara – Tildy Swinton („Musimy porozmawiać o Kevinie”) oraz znanej z oryginalnych „Odgłosów” – Jessiki Harper, zobaczymy plejadę gwiazd młodego pokolenia: Dakotę Johnson („Pięćdziesiąt twarzy Greya”), Chloe Grace Moretz („Kick-Ass”), Mię Goth („Lekarstwo na życie”) a także Małgorzatę Belę („Ono”) – prywatnie partnerkę reżysera Pawła Pawlikowskiego.

Amerykańska tancerka Susie Bannion (Dakota Johnson), udaje się do Berlina, aby rozpocząć naukę w tamtejszej, prestiżowej szkole baletu. Jej przyjazd zbiega się w czasie z tajemniczym zniknięciem Patricii (Chloe Grace Moretz) jednej z wychowanek akademii. Susan, czyniąca niesamowite postępy pod okiem ekscentrycznej dyrektor artystycznej szkoły – Madame Blanc (Swinton), szybko zaprzyjaźnia się z inną tancerką Sarą (Mia Goth). Kiedy w szkole dochodzi do kilku mrożących krew w żyłach incydentów, obie dziewczyny zaczynają nabierać podejrzeń, co do prawdziwej natury akademii. Wkrótce Susie pozna jej największy, mroczny sekret.

Film pojawi się w polskich kinach 2 listopada.

Film „Między dwoma wodami” zwycięzcą San Sebastian

Film „Między dwoma wodami” zwycięzcą San Sebastian

Nagrodę specjalną jury otrzymał obraz „Alpha. Prawo do zabijania” Brillante Mendozy.

Srebrne Muszle otrzymali: Najlepszy reżyser – Benjamin Naishtat za film „Czerwony”, najlepszy aktor – Dario Grandinetti za rolę w filmie „Czerwony”, najlepsza aktorka – Pia Tjelta za rolę w filmie „Blind spot”.

43-letni Isaki Lacuesta po raz drugi otrzymał Złotą Muszlę. W 2011 dostał tę nagrodę za film „Podwójne kroki”.

Warszawski Festiwal Filmowy „wskazuje drogę”

Warszawski Festiwal Filmowy „wskazuje drogę”

– Myślę, że festiwale generalnie dzielą się na dwa rodzaje: te, które wskazują drogę i te, które naśladują inne. Myślę, że w tym roku Warszawski Festiwal Filmowy przechodzi do tej pierwszej kategorii. Mieliśmy w tym roku prawie 5 tys. zgłoszeń na festiwal, a dokładnie 3082 filmy krótkometrażowe i średniometrażowe oraz 1858 filmów pełnometrażowych. Te zgłoszenia napłynęły do nas ze 126 krajów świata, ostatecznie w programie znalazło się 110 filmów pełnometrażowych oraz 80 krótko i średniometrażowych z 61 krajów – powiedział konferencji prasowej dyrektor warszawskiego festiwalu Stefan Laudyn.

Ponad 30 proc. zakwalifikowanych na festiwal filmów zostało wyreżyserowanych przez kobiety, co – jak podkreślił – jest bardzo dobrą liczbą.

– To, co jest dla mnie bardzo istotne, to świeżość programu. Zapewniam państwa, że nie ma w Polsce drugiego takiego festiwalu filmów fabularnych, który miałby podobne statystyki. Mamy w programie 15 premier światowych, 18 międzynarodowych, 5 europejskich, 39 wschodnioeuropejskich i 28 premier polskich – dodał.

Festiwal otworzy pokaz francusko-izraelskiego „Tramwaju w Jerozolimie” Amosa Gitaia („11.09.01”, „Kippur”, „Ana Arabia”). Film, jak opowiada o nim reżyser, jest ironiczną, ale i optymistyczną metaforą podzielonego miasta, w którym Izraelczycy, Palestyńczycy i inne narodowości próbują doświadczyć, jak mogłoby wyglądać życie bez wielkich konfliktów i przemocy.

Na zakończenie uczestnicy 33. WFF zobaczą z kolei „I odpuść nam nasze długi” Antonia Marabito. Bohater, Guido, wypija kilka drinków w barze u dziewczyny, która mu się się podoba, i lubi towarzystwo swojego sąsiada, emerytowanego profesora (w roli Jerzy Stuhr). Pobity przez zbira wysłanego przez wierzycieli Guido musi odpracować swój dług, pracując dla tych, którym jest winien pieniądze.

Prezentowane na festiwalu produkcje powalczą ze sobą w kilku kategoriach, w tym w najważniejszej – Konkursie Międzynarodowym dla filmów fabularnych powyżej 60 minut. O nagrodę konkurować będzie 15 tytułów, w tym m.in. „Anioł” o spotkaniu senegalskiej prostytutki Fae z światowej sławy belgijskim kolarzem wyścigowym Thierry'm (reż. Koen Mortier, Belgia, Holandia), „Delegacja” o upadku komunizmu w Albanii (reż. Bujar Alimani, Albania), „Diabelski młyn” o młodym pracowniku biurowym w podróży służbowej, który zdecyduje się porzucić dotychczasowe życie (reż. Jae-ho Baek, Hee-seop Lee, Korea Płd, Japonia) „Dwa bilety do domu” o dziewczynie, która postanawia zemścić się na swoim ojcu (reż. Dmitriy Meskhiev, Rosja).

American Film Festival: Nicolas Cage z wielką kosą

American Film Festival: Nicolas Cage z wielką kosą

„Bliscy nieznajomi” Tima Wardle’a zdobył nagrodę Specjalną Jury na festiwalu Sundance. To jeden z tych filmów, który pozostawia wrażenie, że życie pisze najbardziej niewiarygodne scenariusze. Robert, Edward i David to jednojajowe trojaczki, rozdzielone w wieku 6 miesięcy. Ich wspólne spotkanie to jedno z najpiękniejszych, najbardziej poruszających i jednocześnie zaskakujących wydarzeń, jakie kiedykolwiek zarejestrowała kamera. Z kolei powód ich rozstania to mrożąca krew w żyłach tajemnica.

Pokazywany także na Sundance i także oparty na faktach film „Zwierzęta Ameryki” (BAFTA za W cudzej skórze) to wybuchowy koktajl, w skład którego wchodzą najlepsze elementy thrillera, kryminału i opowieści o piekle małomiasteczkowej nudy. Czwórka studentów chce odmienić swoje monotonne życie – w tym celu postanawia zrabować bezcenne dzieło z uniwersyteckiej biblioteki. Ich skok przechodzi do historii jako jeden z najbardziej zuchwałych napadów w historii USA. Konstruując precyzyjny „heist movie” i przeprowadzając wywiady z dziś już starszymi (faktycznymi) „kryminalistami”, Layton opowiada także na wskroś współczesną historię o braku perspektyw i przejmującym uczuciu pustki wśród amerykańskiej młodzieży.

„Reedukacja Cameron Post” w reżyserii Desiree Akhavan to uniwersalna opowieść o opresyjnym społeczeństwie, które próbuje wmówić nam, jak żyć i kogo kochać. W roli tytułowej brawurowa Chloë Grace Moretz („Kick-Ass”, „Sils Maria”) jako nastolatka wysłana na przymusową terapię „leczenia z homoseksualizmu”. W szerszym kontekście to osadzona w latach 90. (choć ośrodki takie działają w kilku stanach do dziś) inteligentna opowieść o potrzebie wolności, tolerancji i poszukiwaniu własnej tożsamości. Akhavan pokazuje możliwie szerokie spektrum ludzkich uczuć emocji i samej miłości – zaznaczając, że zakochujemy się przede wszystkim w człowieku. Film, będący adaptacją popularnej w USA powieści Emily M. Danforth, został wyróżniony Główną Nagrodą Jury na festiwalu Sundance.

„Assassination Nation” Sama Levinsona, prezentowany na Sundance, a także w sekcji Midnight Madness prestiżowego festiwalu w Toronto, to portret amerykańskiego szaleństwa na miarę XXI wieku; hipnotyzująca i przerażająca opowieść o agresji, która przeniosła się z mediów społecznościowych bezpośrednio na ulice. Cztery uczennice szkoły w niewielkim Salem zostają oskarżone o upublicznienie najgłębszych sekretów całej społeczności. Od słów do czynów wiedzie niedługa droga: nienawistne komentarze z Facebooka czy Twittera szybko zamieniają się w naładowane karabiny. Efekt? Obłęd i czarny humor Spring Breakers spotyka koszmary senne Michaela Moora.

Jednym z bezkonkurencyjnych hitów Sundance i Directors’ Fortnight w Cannes był wymykający się kategoryzacji, szalony film w reżyserii Panosa Cosmatosa. „Mandy” przypomina kampową perłę kina klasy B, odnalezioną cudem na kasecie VHS z lat 80., albo dziki, nasycony intensywnymi barwami teledysk zespołu heavy metalowego. Fabułę filmu można scharakteryzować czterema prostymi słowami: Nicolas Cage z wielką kosą. Red Miller (perfekcyjnie ekstatyczny Nicolas Cage) i tytułowa Mandy (znana m.in. z Birdmana Andrea Riseborough) są szczęśliwą parą, wiodącą spokojne życie gdzieś na odludziu. Ich anielską sielankę przerywa atak sadystycznego kultu, na czele którego stoi okrutny Jeremiah Sand (Linus Roache, gwiazda serialu Wikingowie). Mandy zostaje porwana, a Red – nie zastanawiając się długo – przygotowuje arsenał broni i rusza na ratunek.

„7 uczuć” – powrót Koterskiego i Miauczyńskiego

„7 uczuć” – powrót Koterskiego i Miauczyńskiego

„7 uczuć” to najnowszy film Marka Koterskiego, o którym śmiało można powiedzieć, że czegoś takiego w światowej kinematografii jeszcze nie było! Ta absolutnie wyjątkowa, ważna, mądra, wzruszająca, ale i pełna charakterystycznego dla Marka Koterskiego humoru produkcja pochwalić się może iście gwiazdorską obsadą. W postać Adasia Miauczyńskiego po raz pierwszy wcielił się Michał Koterski, spełniając tym samym swoje wielkie aktorskie marzenie. Jego rodziców brawurowo zagrali Maja Ostaszewska i Adam Woronowicz. W pozostałych rolach zobaczymy m.in. Marcina Dorocińskiego, Katarzynę Figurę, Małgorzatę Bogdańską, Gabrielę Muskałę, Roberta Więckiewicza, Andrzeja Chyrę, Tomasza Karolaka, Sonię Bohosiewicz, Joannę Kulig, Łukasza Simlata, Edytę Herbuś, Magdalenę Cielecką, Cezarego Pazurę i wielu innych artystów.

Adaś Miauczyński powraca do czasów swojego dzieciństwa, kiedy – jak większość z nas – miał spory problem z nazywaniem towarzyszących mu wtedy emocji. Aby poprawić jakość swego dorosłego już życia, postanawia powrócić do tamtego nie do końca – jak się okazuje – beztroskiego okresu, by nauczyć się przeżywania siedmiu podstawowych uczuć. Ta ekstremalnie nieprzewidywalna podróż do przeszłości obfituje w szereg przezabawnych, wręcz komicznych sytuacji, ale niesie za sobą również moc wzruszeń i refleksji.

Operatorem filmu „7 uczuć” jest nagrodzony w Gdyni za „Letnie przesilenie” Jerzy Zieliński, który z Markiem Koterskim współpracował przy jego ostatnim filmie „Baby są jakieś inne”. Scenografia to dzieło Przemysława Kowalskiego („Dzień świra”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”), zaś kostiumy i charakteryzacja – Justyny Stolarz („Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Służby specjalne”) i Tomasza Matraszka („Ostatnia rodzina”, „Volta”). Montażem zajmuje się również współpracująca na stałe z Markiem Koterskim – Ewa Smal.

Film wyprodukowany został przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (producent: Włodziemirz Niderhaus), w koprodukcji ze Studiem Produkcyjnym Orka Sp. z o.o. i dofinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Za dystrybucję w Polsce odpowiada Kino Świat.

Pawlikowski znów z Oscarem? „Zimna wojna” kandydatem

Pawlikowski znów z Oscarem? „Zimna wojna” kandydatem

– „Zimna wojna” to spełniona artystycznie uniwersalna opowieść o miłości niemożliwej wpisanej w burzliwą historię Polski XX wieku. Film Pawła Pawlikowskiego urzeka mistrzostwem realizacji, znakomitym aktorstwem i unikalnym wykorzystaniem motywów polskiej muzyki ludowej – napisano w uzasadnieniu Komisji Oscarowej.

Jak podkreślono, „dotychczasowe sukcesy filmu na arenie międzynarodowej z pewnością pomogą w szerszych działaniach promocyjnych”.

„Zimna wojna” zdobyła m.in. Złote Lwy na zakończonym w sobotę 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni; z kolei Paweł Pawlikowski otrzymał nagrodę dla najlepszego reżysera podczas tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Film zdobył w Gdyni również nagrody za najlepszy montaż i dźwięk.

Film opowiada historię trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale równocześnie nie potrafią być razem. Historia Zuli Lichoń (w tej roli Joanna Kulig) oraz Wiktora Warskiego (granego przez Tomasza Kota) rozgrywa się latach 50. i 60. XX wieku w Polsce i budzącej się do życia Europie, m.in. Berlinie i Paryżu. W filmie grają też m.in. Agata Kulesza i Borys Szyc.

Autorami scenariusza są Pawlikowski i Janusz Głowacki.

Decyzję o wyborze polskiego kandydata do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej ogłosiła w poniedziałek w Warszawie Komisja Oscarowa, czyli 13-osobowe gremium – pod przewodnictwem Jana A. P. Kaczmarka. W jej składzie znaleźli się także m.in.: szef PISF Radosław Śmigulski, Maria Sadowska, Michał Oleszczyk, Dorota Kobiela i Ernest Bryll. Lista zakwalifikowanych filmów obejmowała 33 pozycje.

Dwie polskie koprodukcje, czyli czesko-słoweńsko-polsko-słowackie „Kawki na drodze” oraz niemiecko-polsko-rosyjsko-litewski „Sobibór”, reprezentować będą w Oscarowym wyścigu kolejno: Czechy i Rosję.

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przyzna Oscary 24 lutego 2019 r.