Skąd inspiracja dla „Powidoków"?

Jeden z najwybitniejszych twórców w historii kina, zdobywca wielu nagród filmowych, w tym Oscara za całokształt twórczości – Andrzej Wajda, przedstawia historię człowieka niezłomnego, Władysława Strzemińskiego pioniera polskiej awangardy, ze znakomitą rolą Bogusława Lindy. Dlaczego Strzemiński? O tym Andrzej Wajda.

Fot. Anna Włoch/ Akson Studio
Fot. Anna Włoch/ Akson Studio

POWIDOKI - EKSPLIKACJA REŻYSERSKA

Od dawna, od lat chciałem sięgnąć po temat artysty – malarza, rzucając w 1949 roku Krakowską Akademię Sztuk Pięknych dla Łódzkiej Szkoły Filmowej. Niejako brałem na siebie takie zobowiązanie. Mam nadzieję, że postać Władysława Strzemińskiego pozwoli mi przenieść na ekran los jednego z najbardziej świadomych artystów w Polsce i jego konflikt z władzami PRL-u.

Ta świadomość drogi, jaką kroczy sztuka naszych czasów, i którą zanotował Strzemiński w swojej książce „Teoria widzenia”, pewność, że nie ma innej drogi, gdyż i malarstwo tematyczne, i postimpresjonizm powiedziały już wszystko, do czego były powołane, dały mu siłę przeciwstawić się władzy. Będzie to portret człowieka niezłomnego, pewnego drogi, po której kroczy przez całe życie, oddany sztuce nie dla wszystkich. Niezastąpionego Pedagoga, Twórcy drugiego w Europie i na świecie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Łodzi w 1934 roku.

Dla Filmu wybieram z życia Strzemińskiego czarne lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku: 1949 – 1952, kiedy sowietyzacja Polski przybrała najostrzejszą formę, a socrealizm stał się obowiązującą formą wypowiedzi w sztuce.

Wiem, że takich filmów Polska kinematografia nie realizuje, ale tym bardziej obraz lat pięćdziesiątych, które ulegają różnym politycznym implikacjom w moim środowisku naocznego świadka, może okazać się bardzo interesujący dla widowni kinowej.

Dlatego posłużę się słowami Goethego: „- Wer der Dichter vill verstehen Mus in dichters lande gehenn” (Kto poetę chce zrozumieć, musi udać się do jego kraju)